niedziela, 18 kwietnia 2010

WALPAPIER numer 13 - The Krasnals

WALPAPIER numer 13 - The Krasnals

19.04 - 26.04. 2010 WALPAPIER numer 13
THE KRASNALS

godz. 12:00 19 kwietnia 2010 r. - odsłona numeru, witryna K27, ul. Karmelicka 27, Kraków

" The Krasnals i MIK nie doszli do porozumienia co do projektu 13 numeru
/Walpapieru/, który w tej sytuacji nie zostanie zaprezentowany ". MIK

Numer THE KRASNALS dostępny na blogu www.walpapier.blogspot.com
Grupa STRUPEK


W natępnym numerze:
Barbara Strykowska

video

link do YouTube z oświadczeniem The Krasnals http://www.youtube.com/watch?v=6HLMx4dw2Mg
Blog The Krasnals: http://thekrasnals-pl.blogspot.com


Oświadczenie The Krasnals:


Do wszystkich artystów, obecnych i potencjalnych, do wszystkich nieświadomych dziwek co dają dupę za uznanie! Do wszystkich dziwek co z pełną świadomością dają dupę za uznanie! Do całej szanownej publiczności dla której uznany artysta to bohater romantyczny nagrodzony za swój wrodzony talent!

Oto cała prawda o współczesnym artyście i jego nędznym losie.

Jedyna dziś praktykowana droga do kariery artysty to dać dupę. Naklejka z napisem „wielki artysta" jest jak cukier dla małpy w cyrku. Jak kasa dla dziwki czy awans dla atrakcyjnej sekretarki. Rozbudowany zarząd korporacji sztuki to niezaspokojony twór w którego głowie słychać jedno: „jak bardzo mi się chce pierdolić!"

Artysta pod którym widzicie napis „wielki" to ten, którego wpasowano w machinę rynkową. To ten który popiera skutecznie odpowiednią ideologię polityczną i zapewnia dochód dla każdego.

Sztuka to wymarzony raj dla spekulantów.

Ale w biznesie sztuką niezbędna jest pozytywna opinia publiczna. Dzięki niej zwabiani są kolejni klienci. Najlepszym wabikiem jest dobre nazwisko kolekcjonera który zakupił pracę lub zaaranżowanie wystawy w prestiżowej galerii. Bo widza mobilizuje znane nazwisko artysty. Szanowny widzu, który oglądasz znaną sztukę, wiemy jak bardzo starasz się ją zrozumieć, zinterpretować. I na odwrót - dobrze wiemy jak nic nie może cię zmusić do takiego wysiłku w przypadku twórców mało znanych, choć niekiedy wspaniałych. Czy można to zmienić?

Dzieło sztuki powinno być wystarczającym powodem, by wciągnąć widza w interakcję. Szanowny widzu, zdaj się na intuicję i kontakt ze sztuką. Porzuć protezy w postaci podpisów pod obrazem, porzuć analizy koncepcji krytyków i kuratorów zanim sam nie nawiążesz dialogu z dziełem, zanim sam go nie ocenisz.

Dzisiejsi wielcy artyści których starasz się podziwiać to nie tylko dziwki, ale i kalecy. Sami nie są w stanie zrobić nic bez cycka korporacji. Potulnie siadają na wózkach inwalidzkich i jadą tam gdzie popchnie ich kierownictwo. Mechanizmy świata sztuki uzależniają i ograniczają twórczą wolność. Do tego kłamią prosto w twarz, że sami o nią walczą.

A nam na wolności zależy najbardziej! I jest wielu znakomitych artystów którzy marzą o wolności. Ale postawieni są przed beznadziejnym wyborem: wstąpić w szeregi korporacji (jeśli tej spodoba się otwór odbytniczy petenta), lub zdać się na własne siły. Samodzielność skazuje jednak artystę na brak konkurencyjności i najczęściej popadnięcie w otchłań zapomnienia.

Artysta niezależny nie dostępuje wielu zaszczytów: nie czerpie z publicznych źródeł finansowania, nie ma prawa wystawiać w publicznych prestiżowych instytucjach, nie piszą o nim etatowi korporacyjni krytycy, nie jest promowany ani sprzedawany na targach sztuki typu Frieze czy Basel, nie załatwia się zakupu jego dzieł do muzeów ani żadnych liczących się prywatnych kolekcji, nie bierze udziału w Polskim Roku w Londynie, czy Tel Avivie. Tym samym jego biografia czy CV niczym nie może dorównać artyście korporacyjnemu. Konkurencyjne mogą być jego prace - pod warunkiem że publiczność jakimś cudem zechce rzucić na nie okiem…

Już niedługo udostępnimy do oglądania naszą współczesną wersję Bitwy pod Grunwaldem według Matejki - w nieco większych rozmiarach. Obraz kierujemy przede wszystkim do ludzi, ma przyciągać swoją zawartością i wywoływać szczere reakcje. To zjadliwa satyra na rzeczywistość. Dzieło to jest ogromnie sugestywne, niebywale dynamiczne, miejscami graniczące z horrorem. Jest to obraz, który budzić będzie szczególne emocje, a w świadomość Polaków wpajać dość irracjonalną wizję współczesnej bitwy jako bezładnej kotłowaniny, stłoczonej na niewielkim obszarze wielkiej masy mordujących się nawzajem ludzi. Jeszcze w 2010 roku ekspozycja „Bitwy pod Grunwaldem" The Krasnals poruszy ogromne emocje wśród milionów Polaków, dla których obejrzenie monumentalnego płótna The Krasnals stanie się pielgrzymką patriotyczną.

Podsumowując chcemy zmienić powszechne nawyki myślenia w temacie sztuki. Dać ludziom szansę dostrzec błahość w tym, co oficjalnie jest ważne w sztuce, i doniosłość tego, co oficjalnie uchodzi za pozbawione znaczenia. Słowem, umożliwić przewartościowanie, nabranie dystansu do spraw, które uznaje się za wartościowe.

1 komentarz: